sobota, 23 czerwca 2012

Cz.30



W środku nocy poczułaś łaskotanie. Bardzo się przestraszyłaś…, aż podskoczyłaś. Pomału odwróciłaś głowę w prawą stronę i zobaczyłaś….

- Harry! – powiedziałaś cicho, przerażona

Chłopak nawet nie drgnął

- Harry..- zaczęłaś go szturchać.

Widziałaś jak się uśmiechnął, ale ani myślał otworzyć oczy. Zaczęłaś się cicho śmiać, położyłaś głowę na poduszce i patrzyłaś się na „ śpiącego” Harrego… był taki słodki… uśmiech nie schodził ci z twarzy.
Byłaś bardzo śpiąca

- Harry…- powtórzyłaś ziewając

Ale ten dalej nic. Poddałaś się. Mocno go przytuliłaś i zasnęłaś.

( Następnego dnia )

Zeszłaś na dół, przygotowałaś  śniadanie i zaniosłaś je Harremu.
Ostrożnie otworzyłaś drzwi i obudziłaś chłopaka
Ten usiadł i podałaś mu tacę ze śniadaniem

- Dzięki, ale czuje się trochę niezręcznie..

- Dlaczego?

- Zawsze myślałem, że to chłopak powinien przynosić dziewczynie śniadanie do łóżka

- Nic straconego – uśmiechnęłaś się i weszłaś pod kołdrę.  Harry wstał, położył ci tacę na kolanach i pocałował w czoło

- Proszę kochanie, to dla ciebie- zaśmiał się. Udałaś zdziwioną

- Moje ulubione, skąd wiedziałeś ?-  zaczęliście się śmiać.

Na tacy były truskawki, wiśnie i inne owoce.. herbata, kanapki… do wyboru, do koloru
Zajadaliście się, świetnie się przy tym bawiąc. Nagle do pokoju wbiegła Alice, była już ubrana, ale jeszcze nie całkiem gotowa

- ( T.I ) Ty jeszcze w piżamie ?! Spóźnimy się !!
Odruchowo spojrzałaś na zegarek 7.55

- O Matko!!- ściągnęłaś z siebie szybko kołdrę, wzięłaś ubrania i wbiegłaś do łazienki. Alice wybiegła z pokoju, ale zaraz się wróciła.

- Ej! Nie chcę być niegrzeczna…ale mógłbyś nas podwieźć..

- Z przyjemnością, ale może jednak zostałybyście dzisiaj w domu

- Hy? O co ci chodzi…? Musimy iść do szkoły…

Byłaś ubrana w koszulę w kratkę, do tego poprzecierane jeansy, czarne conversy i srebrną bransoletkę, związałaś włosy, złapałaś za kule i wyszłaś łazienki.

- Gotowa! –zameldowałaś się.

Harry złapał za truskawkę i zaczął się śmiać.

- Co ci tak wesoło..? – spytałaś

- Nigdy nie widziałem uczniów, którym tak zależy na chodzeniu do szkoły w…. sobotę- wybuchł 
śmiechem. Buzia samo poszła w dół, spojrzałaś na Alice i wydukałaś

- Zabije cię!!

Alice odeszła parę kroków do tyłu, a potem gdzieś pobiegła

 - A ty mógłbyś mi o tym powiedzieć wcześniej! – Spojrzałaś na Hazzę

- Tak ładnie wyglądasz jak się złościsz…- zmienił temat

Uśmiechnęłaś się przewracając oczami i podeszłaś do niego.

- Skoro nie idę do szkoły…

Harry znowu zaczął się śmiać

- To może gdzieś pójdziemy…- dokończyłaś

- Pewnie…

Uśmiechnęłaś się do niego i zapadła niezręczna cisza..

- Słuchaj…muszę ci coś powiedzieć… - zaczął Harry

Cz. 29



Tak mijały sekundy…minuty…godziny…

- Jestem głodna!! ( T.I ) Mam tego dosyć, otwieraj !!- krzyczała załamana Alice

- Dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnicie, nie ma mowy…- odkrzyknęłaś i zeszłaś na dół.
Po paru minutach otworzyłaś drzwi, szybko włożyłaś talerz z kanapkami i zamknęłaś je z powrotem

- Co ?! Żarty sobie robisz?! Nie będę z nim jadła z jednego talerza!!

- Nie jestem głodny…- powiedział Harry, siedząc na rogu łóżka i zakrywając twarz rękoma.
W takiej sytuacji Alice podeszła do drzwi, wzięła jedzenie i wróciła z powrotem na łóżko. Złapała za jedną kanapkę i zaczęła ją jeść jak szalona. Spojrzała na załamanego chłopaka i zrobiło jej się trochę…dziwnie…. Było jej przykro. Nigdy nie czuła czegoś takiego jeśli chodzi o Harrego..

- Chcesz..? – Spytała niepewnie, przybliżając mu talerz

- Nie dzięki…jedz

- Wiesz…sorry..,  w sumie ( T.I ) może przynieść drugi talerz- uśmiechnęła się, ale on nie  odwzajemnił uśmiechu.

- Bierz… widzę, że jesteś głodny…- przekonywała go
Loczek sięgnął po jedną kanapkę, obejrzał ją dokładnie ze wszystkich stron i powiedział

- Co z nią zrobiłaś…?

- Ej!!
Uśmiechnął się sztucznie i wziął gryza, zaraz potem upadł na ziemię dusząc się

- Harry!!! Harry!! – krzyczała Alice, zeskakując na podłogę.
Chłopak zaczął się głośno śmiać, po czym wstał i ciągle się śmiejąc powiedział

- Gdy byś widziała swoją minę….

- To nie było śmieszne ! – mówiła Alice

- A właśnie, że było

- Nie!

- Tak..

- Nie!!!

- Tak..

- Nie!!

- Tak..

- Nie!!

- Tak..

- Przestań!- przerwała tą pasjonującą rozmowę, Alice.
I znowu… było cicho.

- Tak… - zaśmiał się Harry.
Dziewczyna nie wiedzieć dlaczego, ale szeroko się uśmiechnęła i po chwili zaczęła się śmiać… zresztą Hazza też nie trzymał w sobie śmiechu.  Podszedł do łóżka Alice, usiadł przy niej i podał rękę

- To co… już ok? – Zapytał niepewnie
Alice spojrzała na jego rękę potem na niego i powiedziała

- Ok…. ale to tylko po to, żeby nas stąd wypuściła…- powiedziała, chociaż w głębi serca nie czuła już do niego tak wielkiej urazy.

- Ok…
Oboje podeszli do drzwi. Słyszałaś wszystko, więc wstałaś ( bo siedziałaś, przy drzwiach), przekręciłaś klucz...i już miałaś otwierać kiedy usłyszałaś przyjaciółkę

- Zabiję cię!! Już możesz Uciekać !!  
W twojej sytuacji było to nieco trudne, złapałaś za kule i jak najszybciej wybiegłaś z domu. Harry wybiegł od razu  za tobą, było już ciemno… zimno i padał deszcz.
Chłopak złapał cię w talii i wyszeptał do ucha

- Masz przechlapane… musisz mnie jakoś przeprosić.. – zaśmiał się
Odwróciłaś się i zaczęliście się całować.

- Khy khym… Nie chciałabym przeszkadzać…ale… pada… - powiedziała Alice z ironią w głosie, była cała mokra… kapało z niej. Gdy ją zobaczyliście zaczęliście się śmiać, chociaż byliście tak samo mokrzy.

- To ja już będę jechał… - powiedział

- Co ?! Chyba żartujesz… Jest ślisko… ciemno… jednym słowem niebezpiecznie…!

- Nic mi nie będzie..

- Tak, tak… a potem będziesz mnie w szpitalu przepraszał i mówił jak bardzo żałujesz, że mnie nie posłuchałeś.. bla bla bla…

- Z tobą nie wygram, prawda? – uśmiechnął się

- Nigdy..
Zaczęliście się śmiać, ale Alice znowu wam osobie przypomniała

- Ok, ok idziemy… – powiedziałaś, łapiąc Harrego za rękę.
Byliście już w pokoju…

- U Max’a jest jeszcze jedno wolne łóżko…- powiedziałaś

- Nie… błagam nie rób mi tego…przed żadnym dzieciakiem, nigdy się tak nie upokorzyłem… swoją drogą skąd od to wszystko wie o tych samochodach..?!
Znowu zaczęłaś się śmiać

- Ok, to ty połóż się tutaj ( pokazałaś swoje łóżko), a  ja pójdę na dół- podeszłaś do szafy

-Na dole jest łóżko..? – spytał zdziwiony chłopak

- Nie… kanapa.. – odpowiedziałaś, sięgając po piżamę na najwyższej półce. Hazza podszedł do ciebie i pomógł zdjąć ci potrzebną rzecz.

- Chyba nie myślisz, że pozwolę ci spać na kanapie..?

- Dlaczego..?

- No… jesteś dziewczyną…

- I co z tego..? Coś sugerujesz..?

- Nie..- szybko się wycofał

Uśmiechnęłaś  się i zaczęłaś iść w stronę drzwi, kiedy Hazza cię zatrzymał

- Co nie znaczy, że pozwolę ci spać na kanapie..
Poddałaś się.

- To gdzie chcesz spać..?
Chłopak spojrzał na ciebie słodkim wzrokiem

- Nie!! – uśmiechnęłaś się

- Matko! Przestańcie! Pójdę do Max’a, a Harry na moje łóżko, ok?

- Wow…- powiedziałaś równo z chłopakiem

- Co..?- zdziwiła się

- Miałam wielką nadzieję, że się pogodzicie, ale że tak od razu jesteś taka miła..
- To chcesz to łóżko, czyn nie ?!


- Tak…

Alice zabrała swoje rzeczy i po cichu weszła do twojego brata, który na szczęście spał, więc nie zrobił o to awantury.
Weszłaś do łazienki, wykąpałaś się, założyłaś piżamę z małą szarą owieczką i wyszłaś.  Zaraz po tobie wszedł Hazza, kiedy też skończył ty leżałaś już wygodnie i próbowałaś zasnąć. Podszedł do ciebie, okrył cię kołdrą, pocałował w policzek i wyszeptał do ucha

- Dobranoc, księżniczko.

Wszedł na łóżko Alice i zamknął oczy. Uśmiechnęłaś się, a zaraz po tym szybko zasnęłaś 

czwartek, 21 czerwca 2012

Cz.28




( Tydzień później )

Znowu trzeba było iść do szkoły… no cóż takie życie… . Cały czas wszyscy byli na ciebie źle nastawieni, lecz tego dnia ktoś nie wytrzymał i w obecności całej klasy ( na szczęście na ostatniej lekcji) wygarnął ci wszystko. „Wybiegłaś” z płaczem, chociaż zaciskałaś zęby i powtarzałaś sobie w myślach „ Bądź silna….” „ Bądź silna!!”
Wyszłaś z budynku nie patrząc przed siebie, nagle wpadłaś na jakiegoś chłopaka. Grzecznie przeprosiłaś nie spoglądając na niego, już miałaś iść dalej kiedy chłopak mocno cię przytulił. Dopiero teraz uniosłaś głowę

- Harry..?!

- Tak.. pomyślałem, że zrobię ci niespodziankę… niedawno mnie wypuścili….  . Co się dzieje ?!
Wtuliłaś się w niego i zaczęłaś płakać.

- ( T.I ) !! – Alice wybiegła ze szkoły. Zauważyła cię razem  z Hazzą i zwolniła krok. Podeszła do was nieśmiało i pociągnęła cię za koszulę

- To my już pójdziemy…- powiedziała do Hazzy ze spuszczoną głową

- Ale Alice…. – powiedziałaś
Podniosła głowę i spojrzała się na ciebie. Kiedy miała coś powiedzieć zadzwonił dzwonek  i zrobił się hałas, nawet nie zauważyłaś jak Alice zniknęła gdzieś w tłumie. Stałaś się jeszcze smutniejsza, Harry zauważył to, pocałował cię w policzek i zabrał do nowego auta.

- Wow, szybko załatwiłeś sprawę z samochodem- próbowałaś uśmiechnąć się przez łzy
Harry odwzajemnił uśmiech i otworzył ci drzwi do pojazdu.

- Dziękuję…
Wsiadłaś, on przeszedł za kierownicę i ruszyliście.

- Nie boisz się jeździć… przecież niedawno miałeś wypadek…?

- Jestem mężczyzną…- odpowiedział dumny

- Co nie zwalnia cię z tego, żebyś był ostrożny…
Hazza zachichotał i spojrzał się na ciebie

- Patrz na drogę…

- Ale to takie trudne, kiedy siedzisz koło mnie…

- Mogę wysiąść – Uśmiechnęłaś się

- Nie  to mi chodziło…

- Mam nadzieję…  :)  
Dojechaliście pod twój dom.

- Może wejdziesz…? – spytałaś

- A Alice…? Chyba nie będę miłym gościem…

- Zrób to dla mnie… ( oczy słodkiego szczeniaczka )

- Oj… no ok…
Zaczęliście się śmiać, wzięłaś kule. Hazza otworzył ci drzwi i weszliście do domu, gdzie Alice przywitała was swoim złym uśmiechem. Siedziała z wami w pokoju.. było niezręcznie cicho

- Zaraz wracam…. – powiedziałaś, wychodząc z pomieszczenia – Pogadajcie sobie…

- Co?! – zdziwiła się Alice – Nie będę z nim rozmawiać!!
Wyszłaś i szybko zamknęłaś drzwi na klucz. Przyjaciółka poddała się, oparła się o drzwi i zjechała po nich a ziemię.  Harry rozglądał się po pokoju.

- I czego się tak gapisz…? – spytała zdenerwowana Alice

- O co ci znowu chodzi…?

- Odczep cię od niej !!
- Kocham ją….

- Tssaa, akurat. To tak teraz okazuje się miłość..?!  zostawiając dziewczynę samą ze złamaną kostką ?!

- Przestań !

- To ty przestań !- wstała- Jesteś beznadziejny !!
Harry nie wytrzymał podszedł do drzwi i zaczął w nie mocno pukać.

- Otwieraj !

- Nie ma jej tam, tępaku…

Spojrzał się na nią i wrócił na łóżko. Znowu zapanowała cisza.


Ufff... Jest 28!! Wow...a pamiętam jakbym wczoraj pisała 1 :P 
No, ale przejdźmy do rzeczy... jutro niestety nie zdążę dodać następnego posta...
:( 
Mamy " imprezę"... życzcie mi powodzenia, bo musimy być w sukienkach!!! 
Nienawidzę chodzić w sukienkach...!! 
W każdym razie nie wyrobię się nawet laptopa włączyć....
Do przeczytania :***  

środa, 20 czerwca 2012

Cz. 27


Nie mogłaś uwierzyć w to co usłyszałaś, prawie na wszystkich kanałach leciały informacje o tobie i Harrym a o jego wypadek….. obwiniali ciebie!!!

- Tego już za wiele !! – krzyknęła Alice wskazując telewizor
Nie odezwałaś się… nie mogłaś wymówić słowa

- Przecież to nie jest  twoja wina !! – ciągnęła przyjaciółka

Spojrzałaś na nią ciągle z przerażeniem na twarzy.
Nagle do pokoju wbiegł Niall

- Widziałyście to ?! – spytał równie przestraszony jak ty, wskazując na telewizor
Nic nie powiedziałaś tyko skierowałaś twarz z taką samą miną z Alice na Niall’a . Przyjaciółka tylko pokiwała głową… no i już wszystko było jasne. Blondyn podbiegł do ciebie i mocno cię przytulił.

- To nie twoja wina….,  Pamiętaj- pocieszał cię.
Alice zachowała się dokładnie tak samo.

- Masa dziewczyn jest zazdrosna o Harr’ego! Nie obwiniaj się…. – ciągnął Niall, ale nie usłyszał od ciebie ani jednej odpowiedzi. – Wszystko ok..?
Pokiwałaś przecząco głową i zakryłaś twarz rękoma… znowu wylałaś tysiące łez.

- Posłuchaj, tak zwane psychofanki zrobią wszystko, żeby was rozdzielić musisz być dzielna!!- mówił chłopak
Po tych słowach, szybko otarłaś łzy i szlochając pokiwałaś głową.

-No!! Dużo lepiej…- powiedziała Alice
Patrzyłaś się przed siebie w bezruchu i próbowałaś powstrzymać się od płaczu. Co chwila słyszałaś swoje imię i za każdym razem miałaś oczy pełne łez. Niall sięgnął szybko pilota i wyłączył telewizor.
Dostawałaś milony obraźliwych SMS’ów..  telefon dzwonił co minutę. A to ktoś z klasy, a to z podwórka… wszyscy cię rozpoznali…! Nie miałaś drogi ucieczki, ale wiedziałaś jedno- na pewno nie rozstaniesz się z Hazzą. Obiecałaś sobie, że będziesz silna i nic nie zdoła was rozdzielić.

- Cholera !! Dlaczego to musi być takie trudne…?! – spytałaś

- Nikt nie mówił, że będzie łatwo…- odpowiedział Niall
Schyliłaś głowę na dół, zamknęłaś oczy i przypomniałaś sobie wszystkie spędzone chwile z Hazzą , kiedy nie musiałaś bać się, że zaraz zza rogu wyskoczy psychofanka z siekierą w ręku…

- Będę silna… - wyszeptałaś

- Co…? – niedosłyszał Niall

- Będę silna…- powtórzyłaś głośniej

- Cieszę się- odpowiedział chłopak

- Włącz telewizje – powiedziałaś stanowczym głosem

- Na pewno tego chcesz…?

- Jak mam być silna słuchając złych komentarzy od fanek prosto w oczy, skoro nawet przed telewizja chce mi się płakać..!

- Wiesz….

- Po prostu włącz!
Blondyn posłusznie wykonał polecenie. Dopiero teraz dowiedziałaś o sobie tylu rzeczy.. jaka to jesteś zła…i w ogóle…. . Nie mogłaś tego słuchać, ale w twojej głowie ciągle krążyły słowa „ Bądź silna”…
Było już bardzo późno… Niall pożegnał się z wami i jeszcze raz cię przytulił. Alice zgasiła telewizor

- Kładź się, jest już późno… - powiedziała
Przebrałaś się i poszłaś spać, przyjaciółka zaraz po tobie


( Następny dzień )


Z samego rana, byłaś już gotowa do szkoły. Miałaś jeszcze 1 godzinę do wyjścia, ale czekałaś z torbą na Alice. Przyjaciółka przeciągnęła się po chwili, bo czuła na sobie twój wzrok. Wiedziała, że już nie zaśnie, więc po chwili też była gotowa.
Zostało wam trochę czasu, do szkoły szłyście więc bardzo wolno. Doszłyście. Wchodząc do budynku byłaś bardzo zestresowana. Czułaś na sobie wzrok wszystkich uczniów… a przecież tak naprawdę nic nie zrobiłaś… ten dzień był dziwny.., ale cieszyłaś się, że mimo tego nie usłyszałaś raniących słów…

wtorek, 19 czerwca 2012

Cz.26



On odwrócił pomału, ostrożnie głowę spojrzał na ciebie swoimi pięknymi oczami.

- ( T.I )… - wyjąkał.
Łzy spływały ci po policzkach jedna po drugiej, potem nie wytrzymałaś płakałaś jak małe dziecko. Usiadłaś na krześle, koło jego łóżka i mocno się do niego przytuliłaś

- Harry, dlaczego ?!

- Nie potrafię bez ciebie żyć… myślałem….myślałem, że chcesz żebyśmy się rozstali…

- Harry wżyciu… kocham cię…

- Ja ciebie też… ale jeśli znowu cię zranię…

- Przestań… będzie dobrze…
Rozejrzałaś się po prawie pustej, białej sali

- Wiesz kiedy cię wypuszczą..?

- nie…, wczoraj miałem operacje…

- O Matko! – zakryłaś usta rękoma

- Nie bój się wszystko jest ok.. – szeroko się uśmiechnął. Odetchnęłaś z ulgą.
Nagle Hazza zaczął się śmiać

- Z czego się śmiejesz..?- spytałaś

- Wyobrażasz sobie nas na ulicy…. Haha, ty z tą nogą…. A ja cały w bandażach…haha

- Harry! Nawet tak nie mów!!

- Dobrze…już, dobrze. Obiecuję ci, że jak tylko mnie wypuszczą od razu do ciebie zadzwonię

- Ok… I wtedy właśnie wbiegło całe przerażone 1D. Louis potykając się o każdą napotkaną po drodze rzecz, Niall dojadając kanapkę, Zayn poprawiając włosy i Liam, który…. No cóż normalnie biegł.

- Stary, nic ci nie jest ?!- zaczął zdyszany Louis 

- Szukaliśmy cię całą noc… - Niall

- Człowieku odłóż tą kanapkę… - wyszeptał do Niall’ma  Louis.

- Ej! Nic się nie zmarnuje…

Nastąpiła niezręczna cisza…

- Ok…. Harry jak to się stało..? – zaczął Liam

- Długo by opowiadać…- powiedział Hazza, uśmiechając się do ciebie

- Przynieśliśmy ci smakołyki… - uśmiechnął się Zayn – Niall podaj...

-To znaczy….bo…..ja…..- mówił Niall

- No dawaj! – popędzali go
Wreszcie Louis siłą odebrał Niall’owi koszyk z jedzeniem i podał go tobie, a ty położyłaś go na stoliku.
Siedzieliście tak jeszcze jakiś czas, aż w końcu przypomniałaś sobie, że nie przyjechałaś sama, pożegnałaś się z chłopakami i wyszłaś. Na zewnątrz opowiedziałaś mamie o całej sytuacji. Wsiadłaś do auta i odjechałyście. W domu czekała na ciebie Alice, leżąc na łóżku oglądała telewizję. Weszłaś do pokoju.

- O, hej..- powiedziała Alice
- Hej….

Spojrzałaś się na nią ze zdziwieniem

- I co…? Nie spytasz się co z Harrym …?

- Szczerze..?  Nie obchodzi mnie to…ale skoro, tak bardzo chcesz to mów. Widziałaś po niej, że mało ją to obchodzi, ale mimo tego cięgle mówiłaś.
Spojrzałaś na zegarek czas bardzo szybko biegł, myślałaś tylko o Harrym…jak się teraz czuje, czy wszystko ok… od czasu do czasu zerkałaś na komórkę, sprawdzając czy nie masz żadnych nieodebranych wiadomości…niestety oprócz wygranych 30000 zł i 2 samochodów nie było nic.

- Nad czym myślisz…? – spojrzałaś na Alice, zanurzoną w marzeniach

- Tęsknie za Niall’em… tak dawno go nie widziałam…

- Ostatnio przy moim wypadku ..

- Tak…

- Był dzisiaj w szpitalu…- powiedziałaś zerkając na Alice

- Daj mi spokój z tym szpitalem…

Włączyłaś telewizor, przełączyłaś na pierwszy lepszy kanał. Zamurowało cię… To co tam zobaczyłaś.. i słyszałaś, było dla was tak szokujące, że siedziałyście przez jakieś 15 min, z otwartymi buziami wgapiając się w telewizor…


No, nareszcie Udało mi się dodać 26 :*. Podoba się? 
Jutro postaram się dodać trochę wcześniej, ale niczego nie obiecuję   

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Cz.25


Ludzie zaczęli wybiegać z domów, w jednej chwili słychać było karetki i policje.

-Co się tam dzieje ?! – Alice zerwała się z łóżka i odsłaniając firanki spojrzała przez okno
Wstałaś i podskoczyłaś do okna

- Widzisz coś… ? – spytałaś już spojonym i opanowanym głosem

- Nie….

- Matko!! – Nagle przypomniała ci się cała sytuacja, wszystko po kolei przemyślałaś. Złapałaś komórkę i wybiłaś numer Hazzy….

- Odbierz….odbierz…..!!- mówiłaś do siebie
Nie odebrał.

- ( T.I) Co się dzieje !?

- Musimy tam iść!! Szybko!! –Złapałaś za kule i jak najszybciej dotarłyście na miejsce.
Panował taki chaos, że nie mogłaś się niczego dowiedzieć. Przecisnęłyście się przez tłumy ludzi i nagle stanęłyście jak wryte…
( Stałyście na środku ulicy. Zauważyłaś samochód… ten sam, którym Harry zabierał cię w przeróżne miejsca… . Był.. w sumie to prawie go nie było, roztrzaskał się o wielkie drzewo, zjeżdżając na pobocze) Zaczęłaś krzyczeć, opadłaś na kolana i płakałaś… rękami zakryłaś usta. Alice podeszła i mocno cię przytuliła…
po chwili wyciągnęli go,  był cały zakrwawiony, mimo tego podeszłaś do niego i przytuliłaś najmocniej jak umiałaś

- Kocham cię…. Nie zostawiaj mnie…- wyszeptałaś .
Po chwili, ktoś cię lekko odepchnął

- przepraszam musimy już jechać…- powiedział młody mężczyzna, zabierając cię z objęć Hazzy

- Gdzie go wieziecie…?

-( Podał ci adres szpitala)
Zaraz potem zabrała go karetka. Alice objęła cię i zaprowadziła do domu. Byłaś cała roztrzęsiona… nie spałaś całą noc. Czułaś się jak w tedy kiedy to Max miał wypadek, tylko, że teraz miałaś tylko Alice…
Bolały cię już nogi od tego siedzenia, więc zerwałaś się z łóżka i obudziłaś Alice.

- Możemy do niego iść….? – spytałaś nieśmiało

- Oszalałaś!! On to wykorzysta!! Nie rozumiesz, że zrobił to specjalnie!!, po za tym nic mu nie jest….- 
powiedziała i zakryła się kołdrą

- Alice, proszę…! Nie mamy pewności czy jest wszystko dobrze !! Wstawaj !!

- Czy do ciebie nie dociera, że nie chcę go widzieć!! Ty zresztą też nie powinnaś !! – krzyczała

- Jak chcesz..!!  Ale jeżeli to jest wsparcie z twojej strony, to ja za nie serdecznie dziękuje!! – trzasnęłaś drzwiami od łazienki i poszłaś się przygotować . Alice podniosła głowę i wdychając ponownie położyła ją na poduszkę. Wyszłaś. Miałaś na sobie luźną bluzkę, krótkie spodenki, trampka :P, bransoletkę a pod koszulkę włożyłaś wisiorek z literką „ H „, który dostałaś od Hazzy. Spojrzałaś z pogardą na smacznie śpiącą Alice i zeszłaś na dół.

- Mamo…. Czy mogłabyś zawieźć mnie do niego..? – Spojrzałaś na nią błagalnym wzrokiem

- Oczywiście, ale za jakieś 30 min. Dobrze..?

- Ok. – Uśmiechnęłaś się i z powrotem pokonałaś trudną drogę do pokoju.
Usiadłaś na łóżku i patrzyłaś na Alice. Wreszcie wstała, przeciągnęła się i spojrzała na ciebie pytającym wzrokiem.

- No co..? – spytała

- Nadal nie zmieniłaś zdania co do Harrego..?

- Nie ! – zaprzeczyła

- Nie rozumiem…nic ci nie zrobił…

- ( T.I ) Ale tobie tak!!  To ja ciebie nie rozumiem…! Przez tego chłopaka ciągle płaczesz…a poza tym kłócimy się!! Pierwszy raz od…..

- Pierwszy raz – powiedziałaś

- No właśnie…
Popatrzyłyście się na siebie.

- Przepraszam ( razem)
Podeszła do twojego łóżka i mocno się przytuliłyście.

- Proszę cię nie jedź do niego….będziesz tego żałować…- mówiła Alice

- Alice zrozum, nawet jeśli do siebie nie wrócimy, to i tak nie zostawię go samego w takim stanie…

- Ok… Ale ja…

- Nie musisz jechać – Uśmiechnęłaś się do przyjaciółki

- Uff…

- Kochanie,  możemy jechać…- powiedziała twoja mama wchodząc do pokoju

- Już idę – Wstałaś i popatrzyłaś się pytająco na Alice, ta tylko pokręciła przecząco głową. Wyszłaś, wsiadłaś do auta i pojechałyście do szpitala. Za pomocą pielęgniarek znalazłyście salę, w której leżał Harry, dostałaś pozwolenie na odwiedziny. Mama została za szybą a ty weszłaś nieśmiało do środka

- Harry….  

Mam nadzieję, że się podoba. Dzisiaj trochę późno dodaję, ale nie miałam czasu..♥
Jeżeli chcecie kolejną część musi być przynajmniej 10 komentarzy :**



niedziela, 17 czerwca 2012

Cz.24



- Weszłaś z Harrym do samochodu. Zawiózł cię pod dom, zatrzymał auto i zaczął rozmowę

- Słuchaj…przepraszam…nie wiedziałem, że to tak się skończy- pokazał twoją nogę

Przekręciłaś tylko oczami

- Tyle masz mi do powiedzenia….? – spytałaś

- Nie…, wiem ile razy przeze mnie płakałaś…ile razy cię zraniłem…

- Serio…? ( sarkazm )

- Daj mi dokończyć!

Ucichłaś

- Przepraszam…, ( T.I ) Myślę, ze będzie lepiej jak nie będziemy się już spotykać…

- Co ?!

- Tak będzie lepiej …

- Dla kogo..?!

- Dla nas..

- Nie Harry!! Tak będzie lepiej tylko dla ciebie !! – Złapałaś za kule i z płaczem wybiegłaś ( tak jak szybko można biec o kulach) z auta. Wpadłaś na Alice, która doszła już do domu.  Przytuliła cię, spojrzała na Harr’ego, który miał głowę opartą o kierownicę. Podeszła do niego , zapukała w szybę. Ten ostrożnie otworzył, a Alice wylała na niego cały  kupiony przez nią napój i zrobiła mu zdjęcie komórką.

- Może nawet na tym zarobię… - powiedziała i odeszła

Przytuliła cię i zaprowadziła do domu, trzaskając drzwiami patrzyła na Hazze. Wyszłaś na górę, upuściłaś kulę i skacząc na jednej nodze z płaczem zaczęłaś zrywać wszystkie plakaty ze ścian.

- Przestań!! ( T.I ) Przestań!!! - krzyczała Alice łapiąc cię za ręce.

- Nie mam już siły, rozumiesz.... nie mam siły... - załamywałaś się - Już możesz to powiedzieć... nie duś tego w sobie !!! 

- Ale co ?!

- "A nie mówiłam "!! Po prostu to powiedz!!

- Nie mam zamiaru... każdy ma prawo popełniać błędy...- pocieszała cię Alice 

Do pokoju zapukała mama.

- Ktoś do ciebie kochanie... - otworzyła szeroko drzwi

Wszedł Harry 

- Przepraszam...pozwól mi wyjaśnić 

- Wynoś się!! Nie chcę cię znać !! - rzuciłaś w niego poduszką 

- Jak masz prawo jeszcze tu przychodzić!!-  Alice Wstała

- Pozwól mi wyjaśnić...!! - Hazza powoli się do ciebie zbliżał 

- Nie chcę twoich wyjaśnień!! Wynoś się, słyszysz!!! - krzyczałaś, krztusząc się łzami

- Kochanie, może jednak.... - zaczęła mama

- Daj cie mi wszyscy spokój !!! - " wbiegłaś " do łazienki i zamknęłaś się na klucz

- Widzisz co zrobiłeś ?! - krzyczała Alice - Mało ci jeszcze ?! 

Harry wyszedł trzaskając drzwiami i odjechał z piskiem opon. Zrobiło się cicho... twoja mama też zeszła na dół.

- Już poszedł...- zapukała Alice

Wyszłaś cała zapłakana.

- Już dobrze...- pocieszała cię przyjaciółka 

- Nic nie jest dobrze...! Chcę o nim zapomnieć....

- Zapomnisz szybciej niż myślisz....uwierz mi....

Miałaś ochotę uciec gdzieś, gdzie nikt cie nie znajdzie. Czułaś się tak..... dziwnie...., nie chciałaś przez niego umierać, ale nie chciałaś bez niego żyć... nie chciałaś przez niego płakać, ale bez niego łzy same zbierały ci się do oczu...  Zaraz potem usłyszałyście przeraźliwy krzyk... nie krzyk fanki.... krzyk kobiety....przerażonej kobiety...