sobota, 9 czerwca 2012

Cz.14


Dzwoniła Alice. Niestety nie zdobyła żadnych wiadomości.

- Niall mówił, że Harry zachowywał się normalnie…- powiedziała Alice

- Nic nie rozumiem… , ale dzięki.. pa- powiedziałaś
 Próbowałaś dodzwonić się do Hazzy, ale ten nie odbierał. Mijały dni…tygodnie, pogłębiałaś się w rozpaczy.

- Co ja zrobiłam..?!- pytałaś samą siebie.
Tak dawno chciałaś iść, zobaczyć go, usłyszeć jego głos, poczuć zapach… ale nie miałaś odwagi. Bałaś się, że powie ci to czego za nic w świecie nie chciałaś usłyszeć, że to KONIEC. Alice odwiedzała cię codziennie. Wakacje mijały… Obiecałaś sobie, że spędzisz je radośnie ze swoją przyjaciółką, ale jak tylko próbowałaś się uśmiechnąć, zaczynałaś płakać. Alice rozumiała cię i nie wymagała za wiele… po prostu chciała, żebyś się w reszcie przestała martwić, ale to było takie łatwe tylko dla niej. Wreszcie wyciągnęła cię na spacer, szłyście wąską ścieżką. Patrząc na zakochanych ludzi idących przed wami, albo siedzących na ławkach, łzy zbierały ci się do oczu. Nagle zauważyłaś chłopaka idącego w waszą stronę, miał na sobie luźne spodnie, bluzę z kapturem i ciemne okulary. Przeszłyście obok niego, nagle zatrzymałaś się, poczułaś zapach, ten który nigdy w życiu byś nie pomyliła. Odwróciłaś się, chłopak szedł wolno, więc był prawie przy was.

- Harry?- spytałaś nieśmiało
Chłopak spojrzał przez ramię, nie zatrzymał się…szedł dalej ale przyśpieszonym tempem. Stałaś jak wryta.

- To był Harry! – powiedziałaś do Alice…

- Na pewno nie… jesteś przewrażliwiona… choć- powiedziała Alice, ciągnąc cię za rękę.
Patrzyłaś na oddalającego się chłopaka, nagle zauważyłaś jak jakaś nieznajoma dziewczyna podbiega do niego i z piskiem i wyciąga karteczkę. Chłopak zdjął kaptur z pod niego wyłoniły się gęste, piękne loki.

- Patrz, czy zwykłego chłopaka, prosiłabym o autograf?!- spytałaś Alice, znowu zatrzymując się

-  Masz rację…- potwierdziła Alice, widząc całe zdarzenie

- To Harry…- usiadłaś na ławce, która stała niedaleko. Alice usiadła, obok ciebie, przytuliła mocno i patrzyła z oburzeniem na Hazzę.

- Zaraz wracam- powiedziała, wstając
Fanki rozeszły się. Alice podbiegła do Harre’go popychając go.

- Za kogo ty się uważasz ?! To, że jesteś sławny i bogaty nie znaczy, że możesz ją tak traktować- krzyczała pokazując na miejsce w którym siedziałaś, ale ciebie już tam nie było. Nie chciałaś widzieć jego reakcji, uciekłaś z płaczem. Nie widział cię , na szczęście.

- Alice…- zaczął
Ale ona też pobiegła, szukała cię wszędzie, dosłownie.
Ty siedziałaś już w swoim pokoju, płakałaś w poduszkę. Nagle usłyszałaś pukanie do drzwi.

- Wyjdź!! – krzyczałaś odrywając twarz od poduszki-Nie chcę z nikim rozmawiać !!

- Ze mną też…?- Spytała Alice wchodząc do pokoju

- Ty jesteś wyjątkiem- powiedziałaś, przytulając się do niej

- Wszystko się ułoży…obiecuję… - powiedziała Alice

-A jeśli nie…?- Spytałaś cała we łzach

- Ułoży się..- powiedział Niall, wchodząc do twojego pokoju.

-  Niall..? Co ty tutaj..- Nie dokończyłaś

- Alice mi wszystko powiedziała, naprawdę nie wiem, co mu znowu odbiło. Uwierz mi przy nas zachowuje się normalnie… Chociaż jest trochę rozkojarzony, na przykład  wczoraj prosiłem go, żeby zrobił mi 30 naleśników, a zrobił 34… jeśli to się liczy…

- Niall!- Alice pokiwała przecząco głową
Wybuchłaś płaczem, Niall podszedł do ciebie i razem z Alice mocno cię przytulili.

- Długo już się tak zachowuje..?- spytał

- Równo 2 tygodnie…- płakałaś

- Obiecuję, że z nim pogadam..- Powiedział Niall

- Dziękuję, ale nie musisz, sama to załatwię.. odpowiedziałaś
Nagle zadzwonił Harry…  

Mam nadzieję, że się podoba... Następna część za 5 komentarzy...:**  

piątek, 8 czerwca 2012

Cz.13


Spędziliście tak wspaniały wieczór, ale było coraz ciemniej, zawieźli was pod domy. Z trudem wysiadłyście z auta, nie chciałyście ich zostawiać…było tak pięknie.  Odjechali. Uściskałyście się z Alice i każda poszła do siebie. Z okna widziałaś jak tańczy, dobrze było znowu widzieć ją szczęśliwą.

( Następny dzień, godzina 10:00)

- Jejku, jak późno…- powiedziałaś spoglądając na zegarek
Zeszłaś na dół, do kuchni. Nikogo nie było, obeszłaś cały dom, ale nie znalazłaś nikogo.

- Co jest..?- mówiłaś do siebie

Miałaś w planach poszukać domowników, ale byłaś za bardzo głodna. podeszłaś do lodówki na której wisiała karteczka „ Kochanie,  pojechaliśmy z Max’em do cioci. Jeśli będzie coś nie tak zadzwoń”

- Super!! Chata wolna!!- krzyczałaś

Wyjęłaś z lodówki sałatę, masło i zabrałaś się za robienie kanapek. Nagle ktoś trzasnął drzwiami i do kuchni weszła Alice

- No hejka- powiedziała, biorąc jedną kanapkę

-Hej…- uśmiechnęłaś się

- To co dzisiaj robimy?- spytała Alice

- Nie wiem…nie spotykasz się dzisiaj z Niall’ em ?- zapytałaś wchodząc na górę

- Pewnie, że spotykam, myślałam, że razem z Harrym przejdziecie się z nami…- powiedziała

- Było bym fajnie- odpowiedziałaś

Siedziałyście z Alice jakiś czas w pokoju i rozmawiałyście o wczorajszym dniu. Widziałaś, że była zachwycona i nie chciałaś wspominać o przeprowadzce, chociaż ciągle po głowie krążyła ci myśl „ Co będzie jak ona się wyprowadzi…”  . Po pewnym czasie postanowiłyście się przejść , chodziłyście po parku, byłyście w paru sklepach. O godzinie 16:30 postanowiłaś zadzwonić do Harrego.

- Halo?- odebrał
- Hej piękny, spotkamy się? – spytałaś

-Sory, nie mogę…pa…- powiedział i rozłączył się

- Nie może…? Bez” piękna”, co się dzieje- spojrzałaś na Alice, po której też było widać nie pokój.

- Nie wiem, naprawdę…- powiedziała

Harry StylesOdwróciłyście się i wróciłyście do domów, cały czas patrzyłaś na komórkę i zastanawiałaś się nad zachowaniem Hazzy. Weszłaś do pokoju, nie miałaś odwagi zadzwonić do chłopaka, więc wykonałaś telefon do Alice, która szykowała się na spotkanie z Niall’em

- Hej Alice…

- No hejka, co tam?- spytała

- Gotowa?-spytałaś

- Tak, a o co chodzi?

- Słuchaj czy mogłabyś pogadać z Niall’em o Harrym, martwię się…- powiedziałaś

- Pewnie, obiecują, że jak się czegoś dowiem zadzwonię

- Dziękuję

- Spoko, na razie- pożegnała się Alice

- Pa

Położyłaś się na łóżku,  włączyłaś telewizor i zaczęłaś zmieniać kanały. Myślałaś o Harrym.. nie mogłaś przestać… przez jakiś czas chodziłaś po pokoju w tą i z powrotem, co chwila zerkałaś na telefon.  Usłyszałaś głośne zamykanie drzwi, mama przyjechała. Słyszałaś jak Max wbiega na górę,  zaraz potem z jego pokoju dobiegały dźwięki samochodu, wydobywane przez Max'a

- Brmm, brmmm

- Max, cichej!- mówiłaś przez ścianę

Brat ucichł. Nagle zadzwonił telefon…

Dzisiaj krótko i nudno…ale rozkręci się, następna część, prawdopodobnie jutro :**
  

czwartek, 7 czerwca 2012

Cz 12


Mama pokiwała głową i wyszła z pokoju


- O wszystkim wiedziała..? - Mówiłaś do siebie


--------------------------------------------------------------------------


I nadszedł ten dzień, ostatni spędzony w szkole. Nie mogłaś uwierzyć, że to koniec, że zaraz liceum a potem matura... 


- Jak ten czas szybko leci- powiedziałaś wychodząc z łazienki.


Miałaś teraz wariować z Alice, cieszyć się każdym dniem wakacji..ale nie miałaś ochoty, gdy tylko pomyślałaś, że za 2 miesiące jej już nie będzie... . Miałyście wspólne plany co do liceum... byłyście już prawie dorosłe.., łzy napłynęły ci do oczu. Jedząc śniadanie zerkałaś na zegarek, Alice pierwszy raz od początku roku, spóźniała się. Wyszłaś z domu i zapukałaś do jej drzwi, otworzyła. Była już przygotowana, więc od razu wyszła.


- Hej, przepraszam..spóźniłam się...- powiedziała smutna


- Rozumiem...- odpowiedziałaś


Szłyście wolno, było strasznie drętwo, rozmawiałyście tak jakbyście widziały się po raz pierwszy. Alice patrzyła na wszystko wokoło bardzo uważnie, chciała to wszystko zapamiętać. Doszłyście do szkoły, wszyscy byli w skowronkach. Uśmiech od ucha do ucha na twarzach innych uczniów powodował, że robiło ci się coraz smutniej...Alice już dawno płakała. Lekcje bardzo szybko minęły. Widziałaś, że twoja naj. uśmiechała się przez łzy, kiedy nauczyciel opowiadał historie ze swoich wakacji. Ostatni dzwonek... Alice aż podskoczyła i zamiast wybiec jak inni ze szkoły zakryła twarz rękoma.


- I co teraz...?- spytała niewyraźnie


- Jak to co..wakacje!- próbowałaś pocieszyć przyjaciółkę- Alice mi też jest ciężko, ale cieszmy się tą chwilą, dobrze? - Spytałaś, łapiąc ją za rękę i podnosząc z krzesła.


- Masz rację- Powiedziała, ocierając łzy


Wyszłyście ze szkoły, gdzie czekało wielkie zbiorowisko, podeszłyście aby zobaczyć co się dzieje.


- To Niall- Powiedziałaś cicho do Alice


Uśmiechnęła się, on do niej. Podszedł i wyciągnął ją na środek. Zaczął śpiewać "More than this". Rozpłakałaś się, widząc starania Niall'a i szczęśliwą Alice.
Za tłumem ludzi stało czarne BMW ( Samochód Harrego) Podeszłaś do szyby, zobaczyłaś jak smacznie  śpi. Normalnie nie budziłabyś go, ale tak dawno z nim nie rozmawiałaś.. cicho zapukałaś w szybę, on zerwał się przecierając oczy i spoglądając w twoją stronę. Z uśmiechem otworzył ci drzwi i wpuścił do auta.


- Hej, piękna


- Przepraszam, że cię obudziłam...tęskniłam- powiedziałaś, przytulając się do Hazzy


- Ja też tęskniłem...słyszałem, że Alice...- zaczął


- Tak..- przerwałaś mu, bo nie chciałaś usłyszeć " przeprowadza się", odkąd o tym wiedziałaś wszystko zdawało się być przeciwko tobie. Reklamy na jakie trafiałaś, były o przeprowadzkach, remontach. Z twojego okna, widać było wprowadzających się nowych sąsiadów...


- Chodź zobaczymy co Niall, wymyślił- zaśmiał się Harry


Wyszliście z  samochodu, Niall skończył śpiewać, odłożył gitarę i mikrofon, złapał Alice w pasie i powiedział 


- Nie pozwolę ci wyjechać... Jeśli będzie to konieczne, będę spała pod mostem, ale takim, który jest blisko ciebie


- Ale w mojej miejscowości nie ma mostu ( śmiech) - powiedziała Alice


- Zbuduję... Dla ciebie wszystko..- powiedział całując Alice.


Zaczęli się śmiać, zaczęliście klaskać, zaraz po was inni. Harry spojrzał się na ciebie i tak patrzył przez dobre 2 minuty


- Co?- spytałaś uśmiechnięta i wzruszona 


- Czy ja tez muszę zbudować most, żebyś mnie pocałowała?- spytał śmiejąc się


Zawiesiłaś mu ręce na szyi i zaczęliście się całować. Po chwili podeszli do was Alice i Niall.


- Ej, gołąbeczki jedziemy- powiedział Niall


Spojrzałaś się na Alice i zaczęłyście się śmiać. Harry i Niall usiedli z przodu, a wy z tyłu, gadając jakie to było słodkie.. Niall tylko zerkał co chwilę i uśmiechał się do Alice.
Dojechaliście nad piękne jezioro, chłopaki tradycyjnie zapomnieli milionów rzeczy i wrócili się po nie, w tym czasie zaczęłaś zbierać gałązki na ognisko, Alice wzięła leżącą obok gitarę i zaczęła grać i śpiewać " Moments ". 
Samochód zaparkował, Niall usłyszał, anielski głos Alice, złapał za gitarę Hazzy, podbiegła do niej i zaczął grać razem z nią. Uśmiechnęła się tylko i grała dalej.


Patrzyłaś na nich z daleka, Hazza zauważył jak patrzysz się na nich i powiedział


- Mam byś zazdrosny..? ( śmiech )


Wtuliłaś się w niego i pocałowałaś 


- Nie - Uśmiechnęłaś się


- To dobrze - odwzajemnił uśmiech.



środa, 6 czerwca 2012

Cz.11

Przyszłaś w wyznaczone miejsce, Niall stał opierając się o fontannę, podeszłaś do niego. 


- No hej, powiesz mi wreszcie o co chodzi..?- spytał Niall


Wyjaśniłaś mu całą sytuację, zachowanie Alice. Bardzo się martwiłaś, więc mówiłaś szybko i nie do końca wyraźnie.


- Nie wiem co się z nią dzieje, nic jej nie zrobiłem !! Chodź musimy to wyjaśnić!- złapał cię za rękę i pobiegliście w kierunku domu Alice.
Zadzwonił do jej drzwi, ona otworzyła. Była bardzo zdziwiona i zdezorientowana


- Co wy tutaj robicie ?!- Spytała


- Chcemy, żebyś wyjaśniła nam całą sytuację, dlaczego tak się zachowujesz..? - Powiedział Niall


- Nie chcę o tym rozmawiać- mówiąc to złapała na klamkę i chciała zamknąć drzwi, Niall w ostatniej chwili  podłożył nogę


- Najpierw nam wszystko wyjaśnisz- powiedział, wchodząc do środka.


- Dobra.. chodźcie na górę- poddała się Alice


Weszliście i usiedliście na łóżku, po minie Alice można było rozszyfrować, że nie ma ochoty zaczynać rozmowy.


- A więc...?- zaczęłaś


Przyjaciółka spojrzała na ciebie, ze łzami w oczach


- ( T.I) pamiętasz, te bilety, koncert...- spytała 


- Jak mogę nie pamiętać...


- No właśnie, to było takie przekupstwo... mama chciała złagodzić rozczarowanie...


- Jakie rozczarowanie ?! Alice !- powiedziałaś równo z Niall'em


- Przeprowadzam się!!- Wybuchła płaczem


- Jak to?!- Przestraszona spytałaś


- Ale, chyba nie daleko...prawda...? - ciągnęłaś


- Wyjeżdżam z kraju.!!


- Co?!!- Znowu, mówiłaś równo z Niall'em 


Teraz ty też, zaczęłaś płakać, 


- nie możesz wyjechać... nie możesz, rozumiesz..- ledwo mówiłaś


Niall siedział smutny, twarz zakrył rękoma.. potem wyszedł, mówiąc:


- Nie wierzę... przecież dopiero się poznaliśmy...


- Przepraszam...


- Długo jeszcze będziesz w Polsce..?- spytałaś 


- Do końca wakacji...


- To bardzo mało...- mówiłaś zapłakana


- Tak, wiem... 


Było bardzo późno.. a ty dalej pocieszałaś Alice, w końcu za 4 upomnieniem mamy wróciłaś do domu, wbiegłaś do pokoju i wtuliłaś głowę w poduszkę, czułaś się tak jak w tedy, kiedy myślałaś o Harrym.
Nie mogłaś w to uwierzyć, byłyście sąsiadkami, odkąd pamiętasz, a teraz tak po prostu stąd odchodzi...


Do pokoju weszła mama z kolacją


- Proszę córeczko, już wiesz..? - spytała


- Że co..?!! O wszystkim wiedziałaś?!!- pytałaś bardzo zdziwiona


- Pewnie, mama Alice powiedziała mi to już dawno..


- Że co?!- powtórzyłaś


poniedziałek, 4 czerwca 2012

Cz.10



Nie mogłaś spać, wstałaś w środku nocy i leżałaś na łóżku wpatrując się w sufit.

- Co się dzieje z Alice…?- myślałaś. Miałaś jeszcze pełno tego typu pytań, ale było dużo czasu, żeby o tym pomyśleć.

Wybiła godzina 7:00, wstałaś i przygotowałaś się do szkoły. Zbiegłaś na dół na śniadanie i czekałaś na przyjaciółkę, usłyszałaś dzwonek do drzwi, poszłaś otworzyć. Przed tobą stała zamyślona Alice, prawdopodobnie nawet nie zauważyła, że jej otworzyłaś, bo jej wzrok kierowała się na dół. Strasznie padało, więc  była  w kapturze, ciepłej kurtce i wysokich butach.

- Alice…! – starałaś się odciągnąć przyjaciółkę od milionów myśli

Podniosła głowę i weszła do środka. Zamknęłaś za nią drzwi, zaczęłaś się ubierać,wzięłaś torbę i czekałaś, aż Alice się ocknie

- Alice, co się z tobą dzisiaj dzieje!?- Spytałaś, otwierając drzwi

- To nic… pewnie przez pogodę..-  mówiła

- Wiem, że może wyglądam na głupią, ale taka nie jestem!- powiedziałaś, zakładając kaptur i wychodząc

- Wiem, ale to naprawdę nic takiego..- zaczęła Alice

- Nie to nie- odpowiedziałaś

Doszłyście  do szkoły, poszłyście na lekcje, które ciągnęły się i ciągnęły… Nauczyciel zadawał mnóstwo pytań, z których umiałaś odpowiedzieć na jedno „ Jak wam się podoba dzisiejsza pogoda?”, co chwila patrzyłaś na Alice, która mazała po zeszycie, najczęstszym wyrazem było  „ Naill”. Uśmiechnęłaś się do niej, ale bez wzajemności. Miałyście jeszcze cztery lekcje, gdzie twoja przyjaciółka, zachowywała się identycznie. Koniec, wracałyście do domu.

- Alice, co się dzieje? To przez Naill’a? Coś nie tak?-dopytywałaś zaniepokojona

- Nie..Naill jest super.. – powiedziała

- No to o co chodzi..?

- No dobra… Pamiętasz jak dostałam od mamy te bilety na koncert..?- spytała

- Tak…

- No właśnie… bo… - Nie zdążyła dokończyć, gdy przejechał rozpędzony samochód i cała byłaś w błocie

- Cholera!!- Krzyczałaś, patrząc na ubrania
Pobiegłyście do domów, przebrałaś się i zabrałaś się, za pracę domową. 


Załatwiłaś wszystkie sprawy, jakie miałaś dzisiaj zrobić i strasznie się nudziłaś. Złapałaś za telefon i wybiłaś numer Alice.


- No hejka! Wskakuj na balonik!- Zaczęłaś


- ( T.I ) Na prawdę, nie mam ochoty rozmawiać..przepraszam-  powiedziała, załamana Alice


- Rozumiem...a właściwie nie rozumiem...co się dzieje...? - spytałaś


- Proszę cię nie teraz...- ciągnęła Alice


 Otworzyłaś drzwi balkonowe, zobaczyłaś siedzącą u siebie na łóżku, zapłakaną Alice.


- Dlaczego płaczesz..?! - Pytałaś, przestraszona 


Przyjaciółka spojrzała się w twoją stronę, podeszła do okna i zasłoniła rolety


- Alice!!, Halo... Alice


Rozłączyła się.. nie miałaś pojęcia o co jej chodzi, ale to była woja naj., więc twoim obowiązkiem było ja pocieszyć. Zadzwoniłaś do Hazzy, zdobyłaś od niego numer telefonu do Naill'a.


- Halo..?- Odezwał się chłopak


- Naill ? Z tej strony ( T.I ) Musimy pogadać..- mówiłaś stanowczo 


- Ok, to może w parku, koło fontanny...?- zaproponował


- Może być, miejsce nie ma znaczenia.. zaraz tam będę- ciągnęłaś


- Mam się bać..? - pytał Naill


- A zrobiłeś coś,  za co możesz porządnie dostać...? - Spytałaś


- Ej, przecież przeprosiłem, za ten koszyk z jedzeniem... byłem godny...- Powiedział chłopak


- Mniejsza o to, pogadamy na miejscu, pa 


- Do zobaczenia... - odpowiedział


Mam nadzieję, że się podoba.. komentujcie...plisss :**

sobota, 2 czerwca 2012

Cz.9

- Max jest w bardzo ciężkim stanie, ale powinien z tego wyjść.- powiedziała po czym wróciła na sale 


Wtuliłaś się w Harrego, on przytulił cię mocno i pocałował w czoło


- Wszystko będzie dobrze, słyszysz?- pocieszał cię Hazza - A teraz chodź to domu, jest już późno


- Nigdzie nie idę!- zaprotestowałaś


- Jesteś zmęczona, chodź - nalegał Harry - Wszystko będzie dobrze..


Poddałaś się, całą drogę szłaś w objęciach Harrego, nie przestawałaś płakać. 


- A co jeśli Max...- zaczęłaś niepewnie


- Nic mu nie będzie, rozumiesz?!- przerwał ci Harold- Przecież nie pokazał mi całej kolekcji.


Było zimno, Hazza zdjął kurtkę i nałożył ją na ciebie bez słowa, szliście parę godzin rozmyślając co dalej. Gdy byłaś już na miejscu, zaprosiłaś Harrego do siebie, nie chciałaś być teraz sama. Weszliście do twojego ciemnego, pustego pokoju, usiedliście na łóżku i znowu żadne z was nie powiedziało słowa. Wstałaś i wyjęłaś album, uśmiechałaś się przez łzy parząc na fotografie Max'a z wakacji, urodzin czy pierwszego ząbka


- Byłam złą siostrą, prawda?- Spojrzałaś na Harrego


- Byłaś wspaniałą siostrą, każdy o takiej marzy. Max ma wielkie szczęście i nie obwiniaj się - Pocieszył cię Hazza  


Położyłaś się na ramieniu Harrego i nawet nie wiesz kiedy zasnęłaś.


------------------------------------------------------------------------


( Następny dzień, 8:00)


Obudziłaś się przy Harrym, podniosłaś się i nie wiedziałaś co masz robić. Wzięłaś prysznic, ubrałaś się i weszłaś do pokoju obok, pokoju Max'a. Zabawki walały się wszędzie, gdyby tu był na pewno wygonił by cię. Nie byłaś u niego tak dawno, prawie nic o nim nie wiedziałaś. Na ścianach wisiały różne plakaty ze stworami z kreskówek, po otworzeniu którejkolwiek szuflady, książki leciały na ciebie, zwróciłaś uwagę na mały brązowy zeszycik z napisem " Diary", gdyby to widział, na 100% walnęła byś jakimś głupim tekstem typu " o.. a jednak masz uczucia", odłożyłaś  go jednak, ponieważ to była jego prywatna rzecz i tak za dużo krzywdy mu już sprawiłaś. Nagle ktoś zapukał do drzwi pokoju, wszedł Harry i usiadł koło ciebie


- Dobrze się czujesz?- spytał


- Tak, ale chcę, żeby wrócił - powiedziałaś


- Wróci- odpowiedział Hazza przytulając cię mocno.


Zadzwonił telefon, zerwałaś się na nogi i pobiegłaś odebrać


- Halo! - mówiłaś szybko


- ( T.I) Z Max'em wszystko ok, właśnie go wypisali jedziemy do domu-  mówiła szczęśliwa mama


- To super!!- odpowiedziałaś odkładając słuchawkę 


Odwróciłaś się, Harry stał za tobą, rzuciłaś mu się w ramiona i wszystko wyjaśniłaś 


- Mówiłem ci, że wszystko się ułoży- uśmiechnął się Hazza, - Wreszcie się uśmiechasz.. 


- Tak się cieszę...- mówiłaś


Wtedy do domu weszła mama z Max'em, spojrzałaś na niego i uściskałaś.


- Nigdy więcej nie rób mi takich numerów, słyszysz!? - śmiałaś się


Uśmiechnął się, podszedł do Hazzy z samochodzikiem


- Jakie to auto?


 Hazza spojrzał się na ciebie, potem na Max'a i powiedział


- Miło cię znowu widzieć, młody..- Zaśmiał się Harry


Spędziliście razem resztę dnia, świetnie się razem bawiliście, Max bardzo polubił Harrego, co chwila zadawał mu krępujące pytania typu:
" Czy Harry ci się oświadczy", " Czy może nas odwiedzać jak się ożenimy"
Nie znałaś swojego brata od tej strony, nie wiedziałaś, że on w ogóle wie co to znaczy małżeństwo.
Dziwiłaś się dlaczego Alice tak długo się nie odzywa... Od kąt spotkała Naill'a nie widziałaś jej...
Nie wiedziałaś co się dzieje, ale postanowiłaś ten dzień spędzić ze swoim bratem.. i Harrym ♥ 


Podoba się..? ;p Teraz taka moda na komentarze no to czekam na 6 :** 
Piszcie, piszcie... 

piątek, 1 czerwca 2012

Cz.8

Dni z Harrym tak szybko leciały, że nawet nie zauważyłaś kiedy były ostatnie dni szkoły 


 Nie długo wakacje- krzyknęłaś,patrząc na kalendarz


Wydarłaś się tak głośno, że pobudziłaś wszystkich domowników 


- Zamknij się, próbuje spać!- Wykrzyczał ( równie głośno) Max, wchodząc do twojego pokoju 


Przytuliłaś go mocno, podniosłaś go do góry i zakręciłaś z uśmiechem na twarzy. Potem jeszcze trochę skakałaś po łóżku, śpiewałaś piosenki 1D do szczotki,ogólnie świrowałaś 


- No i będę musiał to odkazić...! - powiedział twój brat,patrząc na swoje ubrania,a następnie na ciebie z dziwną miną- Już dawno mówiłem ci,że powinnaś się leczyć ale chyba trzeba się pośpieszyć,bo się pogarsza..


Nie zwracałaś na niego uwagi, podeszłaś do niego w podskokach, wypchnęłaś go i trzasnęłaś drzwiami 
( oczywiście z uśmiechem) Upadłaś na łózko i patrząc się w sufit mówiłaś cicho 


- Nareszcie... wakacje....O matko,ale ten czas szybko leci...


- Ej, siostra... a co mam powiedzieć temu twojemu chłopakowi na dole..? Czeka i czeka... Te loczki to już mu się prostują...- śmiał się Max


- Aaaaaa!! A ja w piżamie!! Bosz... - spanikowana,uchyliłaś drzwi i kazałaś Max'owi czymś zająć Hazzę 


W tym czasie przygotowałaś się i ogarnęłaś w pokoju,w razie gdybyście mieli być w domu..
Zbiegłaś na dół, gdzie twój brat siedział z Harrym na podłodze pokazując mu swoją kolekcję plastikowych samochodzików, widziałaś i słyszałaś śmiech Hazzy,za każdym razem gdy Max perfekcyjnie i z powagą opowiadał o każdej marce auta. Stanęłaś w drzwiach, nie przerywając chłopakom tej ekscytującej zabawy.
Przyglądałaś się wszystkiemu z uśmiechem, ale gdy Max kazał Harremu powtórzyć wszystko co do tej pory mu powiedział wybuchnęłaś śmiechem


- O hej piękna nie zauważyłem cię- powiedział Harry, wstając z podłogi


Ciągle się śmiałaś,nie potrafiłaś złapać tchu,żeby odpowiedzieć chłopakowi 


- Z czego się śmiejesz,przecież dałbym sobie radę nazwaniem tych paru samochodzików..- Uśmiechnął się Harry


- 159- Powiedział Max


Zakryłaś usta, łzy spływały ci po policzkach ze śmiechu. Hazza tylko spojrzał na Maxa i powiedział


- To my już chodźmy- powiedział łapiąc mnie za rękę 


- Powiedz mamie,że wyszłam- Spojrzałaś na Maxa, który pakował swoją kolekcję do pudełka.


----------------------------------------------------------------------


Harry zaprowadził cię na piękną łąkę,pełną kwiatów i słońca...


- Wow.. - wydusiłaś patrząc na to cudowne miejsce.. Czułaś na sobie wzrok Harrego,spojrzałaś się na niego i  nie zdążyłaś nic więcej powiedzieć, Hazza przybliżył się do ciebie i namiętnie pocałował  


- Cieszę się, że ci się podoba...- powiedział cicho 


- Ej, Harry !- Usłyszeliście znajmy głos dobiegający zza drzew, odwróciliście się i zobaczyliście biegnącego Naill'a 


- No nie...- powiedział Hazza, tak cicho, że tylko ty, mogłaś to usłyszeć


- Przeszkodziłem? - Spytał Naill


- Nie...- Powiedziałaś


- Tak! - krzyknął Harry 


- Sorry.. przyniosłem koszyk.. z jedzeniem


- Dzięki...- powiedzieliście równo


- No, to ja sobie już pójdę.. a i ten no.... poczęstowałem się trochę...to pa!- powiedział,po czym pobiegł


- Czyli,że nie mamy co jeść.. - zaśmiał się Harry


Uśmiechnęłaś się i znowu usłyszałaś 


- ( T.I), Gdzie jesteś ?- krzyczała Alice
Spojrzeliście na siebie z Harry


- Co się tu dzieje?- spytałaś, po czym wykrzyknęłaś- Tutaj!!


- Alice wbiegła na łąkę zderzając się z Naill'em


- Co, chciałaś? - Krzyczałaś 


- Zapomniałam...- odpowiedziała ( odkrzyczała ;p ) ci Alice 


Patrzyłaś na nich opierając się o ramię Harrego 


- O.... jak słodko...- powiedziałaś do niego


- Lepiej ich zostawmy..


Pokiwałaś głową i poszliście przed siebie
Harry wyjął z koszyka koce i rozłożył je na ziemi, usiadłaś, na samym dnie koszyka, był banan 


- O... Naill odmówił sobie ostatniego banana...- Zaśmiał się Harry


- To jest prawdziwy przyjaciel- odpowiedziałaś, śmiejąc się


Było coraz ciemniej i zimniej, niebo było pełne ciemnych chmur


- Będzie padać...- powiedział z powagą Harry patrząc się w niebo 


- Mówisz serio..? - Zaśmiałaś się, odwracając głowę w jego stronę 


- Tak, musimy się zbierać- uśmiechnął się 


- Lubię deszcz.. - powiedziałaś


- Ja też, ale Naill nie lubi mokrych kocy- powiedział, uśmiechając się 


Zaśmiałaś się, wstałaś, złożyłaś koc i włożyłaś je do koszyka.
Nagle zaczęło lać, w jednej chwili byłaś cała mokra, zaczęłaś się śmiać, Hazza razem z tobą. Biegałaś po całej łące z głową uniesioną w stronę nieba. Stanęłaś, zamknęłaś oczy i rozłożyłaś ręce, poczułaś jak Harry cię przytula, odwrócił cię i pocałował. Było pięknie deszcz padał i padał nie było ci zimno, chociaż byłaś w krótkim rękawku.


- Dziękuję..- powiedział


- Za co? - spytałaś


- Za wszystko, za to, że tu teraz jesteś, że przy tobie mogę być po prostu sobą..- powiedział, przytulając cię


Rozpłakałaś się


- Proszę nie płacz- powiedział


Poczułaś wibracje, dzwoniła mama, odebrałaś


- ( T.I ) Przychodź szybko do domu!!.... Max... Max...- Płakała mama


- Co z Max'em? - Mówiłaś przestraszona 


- Spadł ze schodów, potknął się o zabawkę... zabrała go karetka- ciągnęła mama, ledwo ją zrozumiałaś, bo tak szybko mówiła


- Już idę!- powiedziałaś i pobiegłaś, nie wyjaśniając nic Harremu 


Chłopak dogonił cię, szybko mu wszystko wyjaśniłaś, złapał cię za rękę i zaczął biec jak najszybciej potrafił...


Dobiegliście prosto do szpitala, cali mokrzy odnaleźliście sale w której leżał twój brat


- Przepraszam, nie możecie tu wejść!- powiedziała pielęgniarka


- Ale tu leży mój brat! - wyjąkałaś cała we łzach 


- Przykro mi, twój brat ma teraz operacje..


- Jak to operacje?! - Usiadłaś na krześle, Harry obok ciebie, przytulił cię mocno, niedługo potem doszła do was mama. Parę godzin później z sali operacyjnej wyszła pielęgniarka


- Max.......



Mam nadzieję, że się podoba.. proszę o komentarze ;)